Budzi nas Eric Clapton. Sąsiad w pokoju obok zapamiętale słucha muzyki na cały regulator. Plecaki zostawiamy w recepcji. Punktualnie o 8.00 mikrobus zabiera nas na wycieczkę. Najpierw zwierzamy ruiny Palenque (wstęp 38 peso). Najbardziej interesujący zabytek Tempo las Inscripciones jest niedostępny dla zwiedzających. Wspinamy się na Palacio, z trudem wybierając kadry, w które nie wciska się jakiś turysta. Po Tikal i Tonina ruiny wydają się nam mniej ciekawe i zbyt zdeptane. Kupujemy sobie wielkie, kolorowe sombrera na osłodę trudów zwiedzana. Po około godzinnej jeździe trafiamy do kolejnej atrakcji - wodospadu Misol Ha (wstęp 10 peso). Mamy tu tylko pół godziny na podziwianie kaskady spadającej do szmaragdowego oczka wodnego. Dwóch chłopców chce nam koniecznie cos pokazać. Brodząc w wodzie wchodzimy do groty, wewnątrz której znajduje się mniejsza kaskada. Pełno tu nietoperzy, piskliwie reagujących na światło latarki. Kolejną atrakcją jest Agua Azul (wstęp 15 peso)- fantastyczne wodospady opadające do maleńkich jeziorek. Mamy trzy godziny na ich podziwianie. Kąpiemy się, choć woda jest zimna i trzeba uważać na prąd. Zajadamy się gorącymi empanades (4 szt., 10 peso). Do Palenque wracamy około piątej. Idziemy na burrito do kolorowej knajpki, jemy lody na ulicy i wracamy do hotelu po plecaki. O 20.00 wygodnym, klimatyzowanym autokarem odjeżdżamy do Tulum (11 h, 356 peso).